audio: 1

Chuwcia W., urodzona w 1933 r.

Prze偶y艂am tylko ja z siostr膮

Wspomnienie czyta Weronika Nockowska

Pr贸b臋 opowiedzenia o moich prze偶yciach wojennych podejmuj臋 po raz pierwszy. Czas zd膮偶y艂 zagoi膰 bolesne rany, ale te偶 wiele zatar艂 w pami臋ci, na przyk艂ad nazwy miejscowo艣ci, w kt贸rych ukrywa艂am si臋, jak r贸wnie偶 nazwiska ludzi, kt贸rzy mnie ukrywali i wraz z kt贸rymi si臋 ukrywa艂am.

Pochodz臋 z Turki (woj. stanis艂awowskie), z ma艂ego miasteczka po艂o偶o颅nego w dzisiejszej Zachodniej Ukrainie, zamieszka艂ego g艂贸wnie przez ludno艣膰 ukarai艅sk膮 i 偶ydowsk膮. Mieszka艂am z rodzicami Bel膮 i Wolfem W., babci膮 Lib膮 i siostr膮 Ester膮 we w艂asnym, jednorodzinnym domu, w kt贸rym znajdowa艂 si臋 sklep mi臋sny prowadzony przez ojca.

Z czas贸w wojny pami臋tam bombardowanie we wrze艣niu 1939r.,
wej艣cie wojsk radzieckich i straszliwy l臋k rodzic贸w przed wywiezieniem nas w g艂膮b Rosji i naturalnie okropn膮 okupacj臋 niemieck膮, kiedy 呕ydzi musieli nosi膰 na ramieniu opaski z gwiazd膮 Dawida, 艂apanki, ci膮g艂y strach o 偶ycie w艂asne i najbli偶szych.

Pami臋tam, 偶e 艂apanki dotyczy艂y pocz膮tkowo ludzi kalekich, potem starszych, a nast臋pnie wszystkich niezale偶nie od stanu zdrowia i wieku. W czasie jednej z 鈥瀉kcji” z艂apane by艂y艣my przez Niemc贸w
鈥 mama, siostra i ja, a tam, w艣r贸d zgromadzonych by艂a r贸wie偶 siostra mamy. Nieoczekiwanie jeden z Niemc贸w da艂 zna膰, aby艣my odesz艂y. Ciocia zosta艂a wtedy wywieziona do obozu zag艂ady.

Nast臋pny etap to tworzenie getta nie w Turce, ale w Samborze, i decyzja rodzic贸w o pozostaniu poza gettem. Za cen臋 oddania poka藕nej cz臋艣ci dobytku postarali si臋 o kryj贸wk臋 w 鈥瀉ryjskiej” rodzinie. Do kryj贸wki posz艂a babcia, mamusia, siostra i ja. Tatu艣 pozosta艂 na 鈥瀢olno颅艣ci”, poniewa偶 by艂 zatrudniony u Niemc贸w, o czym 艣wiadczy艂a posiadana kennkarta. Mia艂a ona zabezpieczy膰 ojca przed wywiezieniem do obozu zag艂ady.

Kryj贸wka nasza mie艣ci艂a si臋 w piwnicy, do kt贸rej prowadzi艂o zamaskowane wej艣cie.Tam przebywa艂y艣my w ci膮gu dnia, a w nocy – w mieszkaniu gospodyni. Po bardzo kr贸tkim czasie kryj贸wk臋 musia艂a opu艣ci膰 babcia, kt贸ra po wyj艣ciu z niej zosta艂a zamordowana przez Niemc贸w. Po tej tragedii na jaki艣 czas nasta艂 spok贸j, co zach臋ci艂o matk臋 do wyj艣cia. Mamusia nigdy ju偶 do nas nie wr贸ci艂a.

Niebawem dotar艂a do nas najtragiczniejsza wiadomo艣膰 o tym, 偶e zar贸wno matka jak i ojciec zostali z艂apani i wywiezieni do obozu zag艂ady (prawdopodobnie do O艣wi臋cimia). Z kryj贸wki zabra艂 nas jedyny ocala艂y z ca艂ej rodziny brat ojca Anczel. W nadziei , 偶e ocala艂a jeszcze siostra marny mieszkaj膮ca na wsi, na granicy polsko-w臋gierskiej, wybra艂y艣my si臋 z siostr膮 w poszukiwaniu jej.

Gdy dosz艂y艣my do wsi Borynia, le偶膮cej w po艂owie drogi do Hny艂y, gdzie mieszka艂a ciocia, dowiedzia艂y艣my si臋, 偶e ciocia wraz z rodzin膮 przesz艂a granic臋 na stron臋 w臋giersk膮. Przespa艂y艣my si臋 w tej wsi i nast臋pnego dnia rano ruszy艂y艣my znowu pieszo w drog臋 powrotn膮 do Turki. Nie potrafi臋 okre艣li膰, jakie to by艂y odleg艂o艣ci.

Gdy zbli偶a艂y艣my si臋 do peryferii Turki, zapad艂 ju偶 zmrok, ulice by艂y puste. Nagle spostrzeg艂y艣my Niemc贸w stoj膮cych z olbrzymimi wilczurami u n贸g – struchla艂y艣my, ale zdecydowa颅艂y艣my si臋 i艣膰 dalej. Uda艂o si臋. Niemcy nie zatrzymali nas i ca艂e wr贸ci艂y艣my do wujka Anczela. On umie艣ci艂 nas niebawem na obrze偶ach Turki u ch艂opa, znajomego naszego ojca. By艂o to p贸藕n膮 jesieni膮 1942 r., a rodzic贸w utraci艂y艣my w sierpniu tego偶 roku.

Mieszka艂y艣my na prawach cz艂onk贸w rodziny, a gdy zbli偶a艂 si臋 kto艣 obcy, chowa艂y艣my si臋 do kryj贸wki przygotowanej pod 艂贸偶kiem. Gdy mieszkaj膮cy w s膮siedztwie Cyganie dowiedzieli si臋 o naszym istnieniu, trzeba by艂o stamt膮d ucieka膰. Brat naszego gospodarza zaprowadzi艂 nas noc膮 przez las do s膮siedniej wsi Bukowina.

Dom po艂o偶ony by艂 na wzg贸rzu za wsi膮. Mieszkali w nim dwaj bracia Ilniccy z rodzinami i ich samotna siostra Ma艅ka, uwa偶ana za nienormaln膮. Uwag臋 zwraca艂a jej du偶a postura, straszliwy zez i krzykliwo艣膰. Gnie藕dzi艂a si臋 w izbie z klepiskiem z ca艂ym swoim dobytkiem, czyli z koz膮.

My zamieszka艂y艣my u jednego z braci – Andreja, w jednym pokoju wraz z trojgiem dzieci i 偶on膮 Justyn膮. Spa艂y艣my na piecu, gdzie bardzo dokucza艂y nam pluskwy. Jada艂y艣my razem z dzie膰mi ze wsp贸lnej michy, g艂贸wnie postne ziemniaki lub zalewajk臋 z owsianej m膮ki gotowanej na wodzie. Najwi臋kszym przy颅 smakiem by艂a owsiana m膮ka 艂apana przez nas spod 偶arna.

Pewnego dnia zim膮 1943 r. pojawili si臋 nieznani nam ludzie, kt贸rzy okazali si臋 by膰 呕ydami ukrywaj膮cymi si臋 w pobliskich lasach. Jak si臋 okaza艂o, byli oni wsp贸艂towarzyszami naszego wujka Anczela. Cz臋艣膰 z nich zamieszka艂a po jakim艣 czasie u brata Andreja. Gdy wiadomo艣膰 o ukrywa颅j膮cych si臋 呕ydach dotar艂a do Niemc贸w, zorganizowali oni ob艂aw臋. W czasie strzelaniny zgin臋艂o kilka os贸b, a pozosta艂ych wywieziono do getta w Samborze. Niekt贸rym z nich uda艂o si臋 z getta uciec i powr贸ci膰 do Bukowiny. Od nich dowiedzieli艣my si臋, 偶e jedyny nasz opiekun, wujek
Anczel, ju偶 nie 偶yje. Nie pami臋tam, w jakich okoliczno艣ciach zgin膮艂.

Po powrocie 呕yd贸w do Bukowiny zrobi艂o si臋 tam niebezpiecznie. W nie颅d艂ugim czasie dosz艂o do ponownego napadu, tym razem dokonanego przez Ukrai艅c贸w wraz z Niemcami. Znowu zgin臋艂o kilka os贸b, a w艣r贸d nich rodzina Zeifert贸w, bliscy nasi znajomi z Turki. Osierocili oni c贸reczk臋 Krysi臋, urodzon膮 ju偶 w czasie wojny, kt贸ra w 1946 r. trafi艂a do naszego Domu Dziecka w Bielsku Bia艂ej. Obecnie Krysia ze swoj膮 rodzin膮 mieszka w Hajfie.

Po ostatnich wydarzeniach 呕ydzi przeszli na sta艂e do lasu. By艂o ju偶 lato. Zosta艂y艣my w Bukowinie same, ale nie mieszka艂y艣my w domu. Naszym domem przez kilka tygodni by艂y pobliskie zaro艣la, w kt贸rych sp臋dza艂y艣my ca艂e dni i noce. 呕ywi艂y艣my si臋 g艂贸wnie darami le艣nymi, przede wszystkim malinami, kt贸re obrodzi艂y w tym czasie. Jedynie sporadycznie podrzucano nam jedzenie, poniewa偶 teren znajdowa艂 si臋 pod sta艂膮 obserwacj膮 Niemc贸w.

Tu prze偶y艂y艣my chwil臋 mro偶膮c膮 krew w 偶y艂ach, kiedy Niemcy przeszukuj膮cy zaro艣la stan臋li tu偶 ko艂o nas. Widzia艂y艣my dok艂adnie ich zielone mundury, w艣ciek艂e twarze. Oni nas widocznie nie chcieli zauwa偶y膰.

Jeszcze tego lata zosta艂y艣my zabrane przez znajomych 呕yd贸w do lasu. Sp臋dzi艂y艣my z nimi koniec lata, jesie艅 i pocz膮tek zimy. Z tego okresu utkwi艂o mi w pami臋ci spanie pod go艂ym niebem przy kilkunastostop颅niowym mrozie. Zasypiali艣my przy p艂on膮cym ognisku, ono noc膮 wygasa颅艂o, a my budzili艣my si臋 przykryci 艣niegiem. Ciekawe, 偶e nikt w tych warunkach nie chorowa艂.

Sytuacja nasza poprawi艂a si臋 nieco po przeniesie颅niu do bunkra, ale tu z czasem bardzo dokucza艂a nam wszawica. Gdy spa艂o si臋 na dolnej pryczy, wszy jak krople deszczu spada艂y na twarz. Jedynym naszym po偶ywieniem w tym czasie by艂o zdobywane w pobliskiej wsi 偶yto, kt贸re wysuszone na p艂ycie, me艂艂o si臋 w m艂ynku do kawy i gotowa艂o w wodzie z roztopionego 艣niegu.

Gdy dosz艂y nas wie艣ci, 偶e Niemcy s膮 na naszym tropie, musieli艣my opu艣ci膰 bunkier. Zostali艣my jednak przez Niemc贸w wykryci i zaatakowani wczesn膮 wiosn膮 1944 r. Kilka os贸b ponios艂o 艣mier膰, a ja z moj膮 siostr膮 znalaz艂y艣my si臋 w艣r贸d ocala艂ych. W czasie ca艂odniowej w臋dr贸wki siostra odmrozi艂a sobie nogi, i gdy zmarzni臋ta i wycie艅czona nie mog艂a dalej i艣膰, nasi wsp贸艂towarzysze chcieli j膮 zabi膰.

Na moj膮 gor膮c膮 pro艣b臋, 偶eby jej nie zabijali, nie艣li j膮 dalej, ale ja stale zostawa艂am na ko艅cu, by nie dopu艣ci膰 do porzucenia jej.
Przyznam si臋, 偶e nie mia艂am nawet 偶alu do tych ludzi. Nie wyobra偶a艂am sobie 偶ycia bez niej. Zab贸jc膮 mojej siostry mia艂 by膰 Dawid, kt贸rego spotka艂a po wojnie w Gliwicach. Nie m贸g艂 si臋 nadziwi膰, 偶e wyros艂a z niej taka dorodna panna.

Z powodu odmro偶enia n贸g nie mog艂y艣my i艣膰 dalej. Zosta艂y艣my na wsi u kobiety o nazwisku Jasecha, kt贸ra okaza艂a si臋 nadzwyczajna. Poza nami ukrywa艂o si臋 u niej jeszcze kilku innych 呕yd贸w. Jeden z nich zosta艂 przez Niemc贸w wykryty i rozstrzelany. Zakopali go pod domem Jasechy.

Z nogami by艂o coraz gorzej. Palce n贸g pocz膮tkowo obrz臋k艂y, a nast臋pnie sczernia艂y i pewnego dnia te sczernia艂e cz臋艣ci odpad艂y. Ods艂oni艂y si臋 do 偶ywego mi臋sa s膮cz膮ce rany, leczone przez gospodyni臋 zsiad艂ym mlekiem. Leczenie trwa艂o d艂ugo, ale w ko艅cu rany si臋 zabli藕ni艂y. Odmro偶one palce pozosta艂y kr贸tsze, pozrastane i bez paznokci.

Jeszcze przed zagojeniem si臋 ran prze偶y艂y艣my przeszukiwanie dom贸w przez Niemc贸w. Tu偶 przed ich pojawieniem si臋 gospodyni zapakowa艂a nas w worki i wynios艂a nad rzek臋. Krwawi膮ce rany wytycza艂y 艣cie偶k臋, kt贸r膮 nios艂a nas Jasecha, ale Niemcy pewnie uwa偶ali, 偶e 艣lad wyznaczy艂o niesione do kryj贸wki mi臋so. Kolejny raz usz艂y艣my 艣mierci.

Gdy nogi zagoi艂y si臋, wr贸ci艂y艣my do Bukowiny. Tym razem trafi艂y艣my do Ma艅ki, gdy偶 to miejsce uznano za najbezpieczniejsze. Przebywa艂y艣my razem z ni膮 i jej koz膮 w jednym pomieszczeniu, a gdy kto艣 si臋 zbli偶a艂 – chowa艂y艣my si臋 do kryj贸wki. Znajdowa艂a si臋 ona w miejscu, gdzie sta艂a koza. Tam wykopany by艂 d贸艂, w kt贸rym siedzia艂y艣my tak d艂ugo, jak tego wymaga艂a sytuacja.

W tych warunkach przetrwa艂y艣my do pocz膮tku lata 1944 r. Potem do艂膮czy艂y艣my do naszych znajomych koczuj膮颅cych w lesie. Odczuwa艂o si臋 zbli偶aj膮cy front. W lesie pojawili si臋 Niemcy, ale nie byli ju偶 dla nas gro藕ni. Bombardowanie s艂ysza艂o si臋 coraz bli偶ej i kiedy艣 jego celem sta艂o si臋 nasze ognisko. Jedno z takich bombardowa艅 zostawi艂o niezapomniane wra偶enia.

W momencie, gdy z nadlatuj膮cego samolotu posypa艂y si臋 bomby, i gdy usi艂owali艣my zagasi膰 nasze ognisko, polewaj膮c je nawet tym, co si臋 w艂a艣nie gotowa艂o, us艂ysza艂am p艂acz noworodka. W tej to chwili Sala urodzi艂a dziewczynk臋, kt贸r膮 odebra艂a Ma艂ka, nasza krawcowa. Dziecka, poza matk膮 i Malk膮, nie widzia艂 nikt i nigdy go w艣r贸d nas nie by艂o.

W tym czasie przy艂膮czy艂 si臋 do nas uciekinier z wojska w臋gierskiego. By艂 wyg艂odnia艂y jeszcze bardziej ni偶 my, do tego stopnia, 偶e jad艂 li艣cie d臋bowe i obierzyny z ziemniak贸w. My natomiast, starzy bywalcy lasu, od偶ywiali艣my si臋 wtedy nie藕le. Poza tym, 偶e zbierali艣颅my jagody, grzyby, nierzadko trafia艂o si臋 nam mi臋so z uboju zab艂膮kanego byd艂a. Pami臋tam zabawn膮 histori臋 zwi膮zan膮 z tym mi臋sem. Jeden z naszych znajomych piek膮c je w ognisku zasn膮艂, przypalaj膮c sobie spodnie i delikatn膮 cz臋艣膰 cia艂a.

Gdy front by艂 ju偶 blisko, nasi 呕ydzi zdecydowali si臋 na jego przekroczenie, pozostawiaj膮c nas u siostry Justyny Ilnickiej z Bukowiny. Siostra by艂a du偶o starsza od Justyny, gnie藕dzi艂a si臋 w ziemiance i jedynym jej maj膮tkiem by艂a koza mieszkaj膮ca razem z ni膮. Ja pozosta艂am tu do wyzwolenia, a siostra znalaz艂a zaj臋cie w s膮siedniej wsi jako pomoc do dzieci.

呕ycie u staruszki by艂o ci臋偶kie. 呕eby zgromadzi膰 zapasy na zbli偶aj膮c膮 si臋 zim臋 1944 r., chodzi艂y艣my na wie艣 kopa膰 kartofle. Wstawa艂y颅艣my wczesnym rankiem, przy 艣wietle ksi臋偶yca obiera艂y艣my kartofle, by skoro 艣wit m贸c stan膮膰 do kopania. Pocz膮tkowo kopa艂am kartofle ze staruszk膮, a potem powierzono mi inne zaj臋cie – wypas byd艂a. By艂 te偶 i ko艅. Gdy usi艂owa艂am wyp臋dzi膰 go z burak贸w, stan膮艂 d臋ba, kopn膮艂 mnie w brzuch tak mocno, 偶e na moment straci艂am przytomno艣膰.

Pewnej nocy zrobi艂o si臋 wyj膮tkowo niespokojnie. Okaza艂o si臋, 偶e to przysz艂o wyzwolenie. Rano posz艂am na wie艣 do siostry i w domu zasta艂am 偶o艂nierzy radzieckich . Wzi臋li mnie na kolana, pog艂askali i zapewnili, 偶e od tej chwili nie b臋d臋 ju偶 艣cigana za moje pochodzenie.

Do Turki wr贸ci艂am jesieni膮 1944 r. nied艂ugo po wyzwoleniu. Pami臋tam bardzo dok艂adnie drog臋, kt贸r膮 sz艂am do miasta, odziana w koszul臋 i sp贸dnic臋 z surowego lnu i bosa. Do Turki przysz艂am ju偶 pod wiecz贸r i znalaz艂am si臋 w domu kuzynki ojca – Diny. Sk膮d wiedzia艂am o jej istnieniu, kto mi pokaza艂 drog臋, czy sz艂am z kim艣, czy sama – nie pami臋tam. Wiem napewno, 偶e sz艂am bez siostry, bo ona zosta艂a jeszcze jaki艣 czas na wsi.

W czasie pobytu u kuzynki zacz臋艂am nauk臋 w ukrai艅skiej szkole. Litery zna艂am, gdy偶 alfabetu nauczy艂a mnie o rok starsza siostra. Kuzynka nie by艂a dla mnie zbyt serdeczna, i musia艂am du偶o pracowa膰. Jedyna rado艣膰, kt贸r膮 z tego pobytu pami臋tam, to pierwsza po wojnie sukienka uszyta z wsypy na poduszk臋.

W ramach repatriacji przyjecha艂am z kuzynk膮 i jej m臋偶em do Polski i oddana zosta艂am do Domu Dziecka 呕ydowskiego w Bielsku Bia艂ej. Tu rozpocz臋艂o si臋, po tylu prze偶yciach, cierpieniach, tu艂aczce, na nowo moje 偶ycie jako dziecka.

Przyprowadzono mnie do Domu Dziecka we wrze艣niu 1945 r., w s艂oneczne popo艂udnie. Natychmiast (tak mi to zosta艂o w pami臋颅ci) dosta艂am od piel臋gniarki Estery szczoteczk臋 do z臋b贸w, kt贸rej dot膮d nie mia艂am, i st膮d pewnie ten fakt tak mocno utkwi艂 w pami臋ci. Wszystko w tym domu by艂o dla mnie nowe, ciekawe i nadzwyczajne, ale ci膮gle by艂am smutna. Brakowa艂o mi siostry, kt贸ra nie przyjecha艂a do Polski razem ze mn膮. Zosta艂a ona w Turce u znajomego ma艂偶e艅stwa z lasu, kt贸rych repatriacja przed艂u偶a艂a si臋.

Dope艂nienie mego szcz臋艣cia nast膮pi艂o wiosn膮 1946 r., gdy siostra przekroczy艂a progi Domu Dziecka w Bielsku Bia艂ej. Tu garn臋艂am si臋 do wszystkiego. Poza nauk膮, kt贸r膮 zawsze traktowa艂am bardzo serio, i kt贸ra pocz膮tkowo sprawia艂a mi wiele trudno艣ci, uczy艂am si臋 introligatorstwa, krawiectwa i ta艅ca. Moje trudno艣ci w nauce by艂y
zrozumia艂e. Nie uczy艂am si臋 przecie偶 przez ca艂y okres wojny, m贸wi艂am dot膮d tylko po 偶ydowsku i ukrai艅sku, a tu nagle musia艂am przestawi膰 si臋 na j臋zyk polski. W dodatku jestem kr贸tkowidzem, a nie nosi艂am okular贸w. Dzi臋ki intensywnej pracy szko艂臋 podstawow膮 uko艅czy艂am z bardzo dobrymi wynikami.

W ramach komasacji dom贸w dziecka latem 1950 r. znalaz艂am si臋
w Domu Dziecka w Krakowie. Tu nie by艂o mi tak dobrze jak w Bielsku, mimo 偶e dom by艂 bardzo 艂adny, du偶y, a kierownik serdeczny.

Z Krakowa, po uko艅czenia w 1952 r. szko艂y 艣redniej, na studia medyczne pojecha艂am do Warszawy i zamieszka艂am w bursie dla m艂odzie颅偶y 偶ydowskiej przy ulicy Jagiello艅skiej. Gdy po roku burs臋 rozwi膮zano, przez pozosta艂e pi臋膰 lat studi贸w mieszka艂am w domach akademickich, utrzymuj膮c si臋 jedynie ze stypendium.

Rozpoczynaj膮c prac臋 zawodow膮 jako lekarz, nie mia艂am gdzie mieszka膰. Z dnia na dzie艅 zwleka艂am z wyprowadzeniem si臋 z Domu Akademi颅ckiego, a偶 pewnego dnia, gdy wr贸ci艂am z pracy, moje 艂贸偶ko by艂o ju偶 zaj臋te.

Przez wiele lat tu艂a艂am si臋 po cudzych mieszkaniach, p艂ac膮c du偶e pieni膮dze za wynaj臋cie pokoju. Pierwsze mieszkanie dosta艂am w 1966 r., gdy mia艂am ju偶 trzydzie艣ci trzy lata. By艂a to kawalerka. Trudno opisa膰 moj膮 rado艣膰, gdy po dwudziestu czterech latach od opuszczenia domu rodzinnego wesz艂am do swojego mieszkania, zamkn臋艂am za sob膮 drzwi i zosta艂am sama.

Warszawa, 1992 r.

do g贸ry

Strona 鈥瀂apis pami臋ci鈥
Stowarzyszenia
鈥濪zieci Holocaustu鈥
w Polsce.

Zrealizowano
dzi臋ki wsparciu Fundacji
im. R贸偶y Luksemburg
Przedstawicielstwo
w Polsce

ul. Twarda 6
00-105 Warszawa
tel./fax +48 22 620 82 45
dzieciholocaustu.org.pl
chsurv@jewish.org.pl

Koncepcja i rozwi膮zania
graficzne 鈥 Jacek Ga艂膮zka 漏
ex-press.com.pl

Realizacja
Joanna Sobolewska-Pyz,
Anna Ko艂aci艅ska-Ga艂膮zka,
Jacek Ga艂膮zka

Web developer
Marcin Bober
PROJEKTY POWI膭ZANE

Wystawa w drodze
鈥濵oi 偶ydowscy rodzice,
moi polscy rodzice鈥 moirodzice.org.pl

Wystawa sta艂a
鈥濵oi 偶ydowscy rodzice,
moi polscy rodzice鈥
w Muzeum Walki
i M臋cze艣ntwa w Treblince
treblinka-muzeum.eu
Strona 鈥瀂apis pami臋ci鈥
Stowarzyszenia
鈥濪zieci Holocaustu鈥
w Polsce.

Zrealizowano
dzi臋ki wsparciu Fundacji
im. R贸偶y Luksemburg
Przedstawicielstwo
w Polsce
Koncepcja i rozwi膮zania
graficzne 鈥 Jacek Ga艂膮zka 漏
ex-press.com.pl

Realizacja
Joanna Sobolewska-Pyz,
Anna Ko艂aci艅ska-Ga艂膮zka,
Jacek Ga艂膮zka

Web developer
Marcin Bober
PROJEKTY POWI膭ZANE

Wystawa w drodze
鈥濵oi 偶ydowscy rodzice,
moi polscy rodzice鈥 moirodzice.org.pl

Wystawa sta艂a
鈥濵oi 偶ydowscy rodzice,
moi polscy rodzice鈥
w Muzeum Walki
i M臋cze艣ntwa w Treblince
treblinka-muzeum.eu