Anna Irena Trojanowska-Kaczmarska, urodzona w 1931 r.

Urodziłam się w Warszawie.Rodzice: Felicja z domu Szlachtaub i Stanisław Trojanowscy byli nauczycielami publicznej szkoły powszechnej w Falenicy pod Warszawą.

W szkole tej większość uczniów stanowiły dzieci żydowskie. Wiele z nich jeszcze przed wojną wyemigrowało do Palestyny, ale nie przerwało listownego kontaktu z moim ojcem.

Mama miała siedem sióstr i jednego brata, z którym łączyły naszą rodzinę bliskie więzy emocjonalne. Często nas odwiedzali, co sprawiało, że na podwórzu pochodzące z rodzin antysemickich dzieci dokuczały mi, nie chciały się ze mną bawić, a nawet obrzucały ka mieniami. Bardzo to przeżywałam.

Po wybuchu wojny – w czasie likwidacji getta warszaws­kiego – zginęła tam cała rodzina mamy wraz z babcią Szlachtaubową. Znamy okoliczności śmierci brata mamy – wuja Adka. Hitlerowski żandarm zastrzelił go w chwili, gdy rzucił się z pomocą w stronę swojej mdlejącej żony na Umschlagplatzu.

Jedną z sióstr mamy, ciocię Ankę, Niemcy schwytali poza gettem. Prawdopodobnie chciała uciec do nas, mieszkaliśmy bowiem w tzw. „aryjskiej” części Warszawy. Ojciec został kierownikiem publicznej szkoły pwszechnej nr 53 na Żoliborzu, dawniej Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. Do szkoły tej chodziło kilkoro dzieci żydowskich ukrywających swoje pochodzenie, nawet te, które mieszkały poza obwodem szkoły.

Siostrzeniec mamy Aleksander Hole uciekł z getta i przybył do nas, nie mając żadnego dokument u. Ojciec dał mu legitymację uczniowską, co umożliwiło mu wyjazd na roboty do Niemiec.

Mieszkaliśmy na Żoliborzu przy ulicy Słowackiego 20. Ojciec i szwagier zbudowali schowek w kuchni naszego mieszkania. Przeznaczony był dla mojej Mamy i jej siostrzenicy z synkiem. Drugi schowek zbudowali w mieszkaniu katechetki ze szkoły ojca, która na jego propozycję ukrywała Żyda Mariana Węgielka. Schowek ocalił mu życie dzięki świetnemu zamaskowaniu: nie odkryto go nawet w czasie ogólnej szczegółowej rewizji całego domu przeprowadzonej przez hitlerowską policję.

Żona Węgielka przez kilkanaście dni mieszkała u nas. Niestety, nie przestrzegała konspiracji, wychodziła swobodnie na zewnątrz, co wzbudzało niepokój naszego sąsiada. Napisał ołówkiem nad przyciskiem dzwonka do naszego mieszkania: „Hier wohnt viele Juden” (cytuję dosłownie z zachowaniem błędu).Ojciec starł napis, a Węgiełkowa nazajutrz musiała się wy­ prowadzić.

Od 1942 r. do sierpnia 1944 r., to znaczy do wybuchu Powstania Warszawskiego, ojciec opiekował się siostrzenicą mamy Reginą Rozenblum (miała kennkartę na nazwisko Żuławska) i jej sześcioletnim synkiem Aleksandrem, o którym już wspominałam. Opieka polegała na tym, że przez kilka miesięcy mieszkali oni u znajomych ojca, a następnie od zimy 1943 do sierpnia 1944 r., do Powstania, razem z naszą rodziną przy ulicy Słowackiego 20.

Pamiętam, że Oleś rzadko chodził po mieszkaniu. Przeważnie siedział na podłodze, aby go sąsiedzi z okna naprzeciwko nie zobaczyli, albo w kryjówce.

W czasie Powstania Warszawskiego młody poeta Nowicki mieszkający w sąsiedztwie redagował i roznosił czasopismo dla dzieci pt. „Jawnutka”. Z inspiracji architekta i malarza Ryszarda Moszkowskiego (Żyda) – mo­jego pierwszego nauczyciela rysunku, do którego chodziłam na lekcje w czasie okupacji – współpracowałam z redaktorem, wykonując ilustracje w poszczególnych egzemplarzach „Jawnutki”.

Po upadku Powstania Warszawskiego Ryszard Moszkowski wraz z żoną Różą Etkin, słynną pianistką, oraz z sześcioma osobami nie opuścili Warszawy, lecz ukrywali się we wcześniej przygotowanym i zamaskowanym schowku piwnicznym. Na początku stycznia 1945 r. zdradził ich dymek z rozpalonego piecyka, znajdującego się w schowku. Hitlerowcy odkryli całą gromadę tych wspaniałych ludzi i ślad po nich zaginął.

Ewakuowany po Powstaniu ojciec wraz z niektórymi mężczyznami z Żoliborza dostał się do obozu koncentracyjnego Neuengamme koło Hamburga. My z mamą tułałyśmy się po Polsce. W Łowiczu, gdzie mama spędziła młodość, musiała dyskretnie zasłaniać twarz, żeby jej ktoś znajomy nie poznał. Wreszcie dotarłyśmy do niedalekiej wsi Bąków, gdzie mieszkała rodzina kolegi ojca – nauczyciela i kierownika szkoły. Tam zamieszkałyśmy u chłopa i doczekałyśmy końca wojny.

Po wojnie, po uzyskaniu matury, studiowałam na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie i w Kijowie. Potem jako artysta-malarz długo nie mogłam w swoich obrazach pozbyć się motywów martyrologicznych. Obozy, rozstrzeliwania, trupy – to były tematy mojego malarstwa. Drastyczność mojej ekspresji plastycznej, chociaż już bardziej zindywidua­lizowana, pozostała nawet wówczas, gdy zaczęłam studiować humanistykę na Uniwersytecie Warszawskim.

Tam, po zdobyciu doktoratu z filozofii w zakresie dydaktyki twórczości artystycznej dziecka, zostałam starszym wykładowcą w Instytucie Pedagogiki. Obok pracy artystycznej (malars­two, rysunek) i pedagogicznej (wykłady na Uniwersytecie) uprawiałam działalność publicystyczno-naukową.

Napisałam też książkę Dziecko i twórczość (1971) oraz Dziecko i plastyka (1979, wydanie drugie – 1988). Moja koncepcja wychowania przez sztukę weszła do kanonu wykształcenia nauczycieli w całej Polsce. Żarliwie wierzyłam w edukacyjną, moralną siłę sztuki w naszym okrutnym świecie.

Obecnie jestem rencistką. W 1990 r. ojciec otrzymał Dyplom i Medal Yad Vaschem.

Warszawa, 30 grudnia 1992 r.

do góry

Strona „Zapis pamięci”
Stowarzyszenia
„Dzieci Holocaustu”
w Polsce.

Zrealizowano
dzięki wsparciu Fundacji
im. Róży Luksemburg
Przedstawicielstwo
w Polsce

ul. Twarda 6
00-105 Warszawa
tel./fax +48 22 620 82 45
dzieciholocaustu.org.pl
chsurv@jewish.org.pl

Koncepcja i rozwiązania
graficzne – Jacek Gałązka ©
ex-press.com.pl

Realizacja
Joanna Sobolewska-Pyz,
Anna Kołacińska-Gałązka,
Jacek Gałązka

Web developer
Marcin Bober
PROJEKTY POWIĄZANE

Wystawa w drodze
„Moi żydowscy rodzice,
moi polscy rodzice” moirodzice.org.pl

Wystawa stała
„Moi żydowscy rodzice,
moi polscy rodzice”
w Muzeum Walki
i Męcześntwa w Treblince
treblinka-muzeum.eu
Strona „Zapis pamięci”
Stowarzyszenia
„Dzieci Holocaustu”
w Polsce.

Zrealizowano
dzięki wsparciu Fundacji
im. Róży Luksemburg
Przedstawicielstwo
w Polsce
Koncepcja i rozwiązania
graficzne – Jacek Gałązka ©
ex-press.com.pl

Realizacja
Joanna Sobolewska-Pyz,
Anna Kołacińska-Gałązka,
Jacek Gałązka

Web developer
Marcin Bober
PROJEKTY POWIĄZANE

Wystawa w drodze
„Moi żydowscy rodzice,
moi polscy rodzice” moirodzice.org.pl

Wystawa stała
„Moi żydowscy rodzice,
moi polscy rodzice”
w Muzeum Walki
i Męcześntwa w Treblince
treblinka-muzeum.eu