Krystyna Kalata-Olejnik, urodzona w 1939 r.

Rodziny nigdy nie odnalazłam

Urodziłam się w Warszawie, ale życiorys mój właściwie rozpoczyna się od momentu wychodzenia z kanału podczas Powstania w Getcie Warszawskim na „aryjską” stronę.

Przechodząca obok kanału siostra zakonna z pobliskiego zakonu na Nowolipiu Julia Sosnowska, dziś już nie żyjąca, zauważyła małą dziewczynkę z czarną główką i pomogła jej wyjść z kanału. I to właśnie byłam ja.

Postanowiła mi pomóc i zawiozła mnie do Domu Dziecka w Ignacowie koło Mińska Mazowieckiego. W tym właśnie domu, gdzie mnie ukrywano, przebywałam aż do zakończenia wojny. Miałam podobno karteczkę z nazwiskiem: Krystyna Olejnik lat 4. Przebywałam tam do października 1945 r.

Stąd na polecenie sióstr zakonnych z pogotowia na ulicy Nowogrodzkiej 75 przeniesiono mnie do Katowic celem adopcji. Ponieważ w Katowi­ cach nie znaleziono odpowiedniej rodziny dla mnie, ulokowano mnie w domu „Caritas” u księdza Markefki w Katowicach-Bogucicach.

W tym domu przebywałam do 19 marca 1946 r., kiedy to bardzo patriotyczne bezdzietne małżeństwo z Siemianowic Śląskich Maria i Alojzy Bula postanowiło mnie zabrać z Domu Dziecka i adoptować. Z powodu braku metryki urodzenia nigdy mnie prawnie nie adoptowali, a mimo to wychowywali mnie, dopóki żyli.

Przybrany ojciec brał udział w trzech powstaniach śląskich. W trzecim powstaniu stracił nogę. Pan Bula przed wojną był urzędnikiem państwowym. Gdy wybuchła druga wojna świato­wa, oboje zostali bez środków do życia. Wyrzucono ich z zajmowanego mieszkania, byli represjonowani, nosili listę nr „5”. Pan Bula podczas wojny przyrzekł Bogu, że jak po wojnie nastanie na Śląsku Polska, weźmie na wychowanie sierotę i tak,jak postanowił, tak też zrobił. To właśnie mnie przypadł ten zaszczyt.

W 1946 r. zaczęłam uczęszczać do szkoły podstawowej w Siemianowicach, którą ukończyłam w 1953 r. W międzyczasie ojciec mój przybrany w 1951 r. zmarł na zawał serca. Matka moja przybrana, osoba już starsza, bo urodzona w 1895 r. nie dostała ani pracy, ani dla mnie żadnej renty.

Żyłyśmy za dwieście trzydzieści dwa złote z jej renty po mężu. W 1954 r. podjęłam pracę jako goniec w miejscowej Hucie „Jedność”. W 1960 r. przeniosłam się do pracy w tejże Hucie w charakterze suwnicowej, skąd w 198 I r. przeszłam na rentę inwalidzką trzeciej grupy. Mam chore nogi, popuchnięte.

W 1960 r. wyszłam za mąż za Polaka. W 1962 r. urodziłam córkę Beatę, a w 1964 r. syna Krzysztofa. Są już żonaci, mają swoje rodziny. Mąż mój po kilku wypadkach w wojsku i w kopalni choruje na schizofrenię i przebywa od 1976 r. na rencie drugiej grupy. Za długoletnią pracę w Hucie „Jedność” otrzymałam Złoty Krzyż Zasługi.

Rodziny własnej nigdy nie odnalazłam.

Siemianowice, 26 lutego 1992 r.

do góry

Strona „Zapis pamięci”
Stowarzyszenia
„Dzieci Holocaustu”
w Polsce.

Zrealizowano
dzięki wsparciu Fundacji
im. Róży Luksemburg
Przedstawicielstwo
w Polsce

ul. Twarda 6
00-105 Warszawa
tel./fax +48 22 620 82 45
dzieciholocaustu.org.pl
chsurv@jewish.org.pl

Koncepcja i rozwiązania
graficzne – Jacek Gałązka ©
ex-press.com.pl

Realizacja
Joanna Sobolewska-Pyz,
Anna Kołacińska-Gałązka,
Jacek Gałązka

Web developer
Marcin Bober
PROJEKTY POWIĄZANE

Wystawa w drodze
„Moi żydowscy rodzice,
moi polscy rodzice” moirodzice.org.pl

Wystawa stała
„Moi żydowscy rodzice,
moi polscy rodzice”
w Muzeum Treblinka
muzeumtreblinka.eu
Strona „Zapis pamięci”
Stowarzyszenia
„Dzieci Holocaustu”
w Polsce.

Zrealizowano
dzięki wsparciu Fundacji
im. Róży Luksemburg
Przedstawicielstwo
w Polsce
Koncepcja i rozwiązania
graficzne – Jacek Gałązka ©
ex-press.com.pl

Realizacja
Joanna Sobolewska-Pyz,
Anna Kołacińska-Gałązka,
Jacek Gałązka

Web developer
Marcin Bober
PROJEKTY POWIĄZANE

Wystawa w drodze
„Moi żydowscy rodzice,
moi polscy rodzice” moirodzice.org.pl

Wystawa stała
„Moi żydowscy rodzice,
moi polscy rodzice”
w Muzeum Treblinka
muzeumtreblinka.eu