audio: 1

Ignacy Goldwasser, urodzony w 1932 r.

W bunkrach

Wspomnienie czyta Sławomir Holland

Borys┼éaw liczy┼é 13 OOO ┼╗yd├│w. Ludno┼Ť─ç ukrai┼äska przyja┼║nie powita┼éa wkroczenie Niemc├│w do naszego miasta. ┼╗ydzi zaraz drugiego dnia poczuli jarzmo swego wroga.

Ukrai┼äcy, przewa┼╝nie ch┼éopi ze wsi, napadli na mienie ┼╝ydowskie i rozpocz─Öli grabie┼╝. Po grabie┼╝y urz─ůdzili pogrom. Z kosami, ┼éopatami, siekierami, wid┼éami i innymi narz─Ödziami dokonywali mord├│w na bezbronnych ┼╗ydach. Ofiar ┼Ťmiertelnych by┼éo 300, pr├│cz tego moc zma┬şsakrowanych.

Na uciekaj─ůcych ┼╗yd├│w rzucali z dach├│w ceg┼éy, z┼éapanych ÔÇô bili drutem kolczastym, kamienie bruku fruwa┼éy w powietrzu. Po tym zaj┼Ťciu kilka tygodni by┼éo spokojnie. Du┼╝o biednych zjawi┼éo si─Ö w mie┼Ťcie, gdy┼╝ zostali obrabowani, a pracy te┼╝ nigdzie nie mogli otrzyma─ç.

Gdy Niemcy wkroczyli, my mieszkali┼Ťmy za miastem, w dzielnicy aryj┬şskiej na ulicy Szczepanowskiego. Kazano nam t─Ö dzielnic─Ö opu┼Ťci─ç. Wpro┬şwadzili┼Ťmy si─Ö do miasta, do naszej kuzynki. Zacz─Ö┼éy si─Ö ┼éapanki do kopania row├│w. (…)

Kilka dni po wkroczeniu musieli┼Ťmy w┼éo┼╝y─ç na r─Öce opaski z gwiazd─ů Dawida dla odr├│┼╝nienia nas od reszty ludno┼Ťci miasta. Przebywa─ç na ulicy wolno nam by┼éo tylko do godziny 8 wiecz├│r. Kazano nam, ┼╗ydom, skupi─ç si─Ö w jednej dzielnicy. Zrobi┼éo si─Ö bardzo ciasno. Ale to nie by┼éo getto, teren nie by┼é otoczony ani murem, ani drutem.

Mieli┼Ťmy wyj─ůtkowe szcz─Ö┼Ť┬şcie, bo┼Ťmy si─Ö wprowadzili do kuzynki, gdzie mieli┼Ťmy dla siebie pok├│j, to jest dla trzech os├│b (tata, mama i ja) pok├│j. Ojciec pracowa┼é w chleb├│wce.

Chleb├│wka ÔÇô przybud├│wka, w kt├│rej wypiekano chleb.

W sierpniu nast─ůpi┼éa druga akcja, kt├│r─ů przeprowadzali Niemcy, z po┬şmoc─ů ordner├│w ┼╝ydowskich. ┼üapali na ulicy, wyci─ůgali ludzi z mieszka┼ä i kryj├│wek, przy tym nie obesz┼éo si─Ö bez bicia i katowania.

Ordnerzy (z niem. Ordner ÔÇô porz─ůdkowy) ÔÇô ┼╗ydowska S┼éu┼╝ba Porz─ůdkowa.

Najpierw wszyst┬şkich zebrano na Sammelstelle w kinie Koloseum. Tam ich trzymano bez je┬şdzenia i picia. Le┼╝eli jeden na drugim, tak ciasno tam by┼éo. Brud, wrzawa i n─Ödza tam panowa┼éy. Za protekcj─Ö lub za ┼éap├│wk─Ö mo┼╝na by┼éo wyj┼Ť─ç do ubikacji, w przeciwnym razie robi┼éo si─Ö pod siebie. ┼üatwo sobie wyobrazi─ç,
jak wygl─ůdali uwi─Özieni.

Sammelstelle (niem.) ÔÇô punkt zborny.

Potem wywieziono wszystkich, dok─ůd ÔÇô nie wiem. W tej akcji zabrano 5000 ludzi. Po akcji my┼Ťmy wyszli z naszej┬Ěkryj├│wki. Gdy znale┼║li┼Ťmy si─Ö na ulicy, nadjecha┼éo auto z gestapowcami i zabrali tatu┬şsia. Nasza rozpacz nie mia┼éa granic. Po trzech godzinach tata wr├│ci┼é. ┼üadowa┼é meble dla Niemc├│w. Byli┼Ťmy szcz─Ö┼Ťliwi, ┼╝e znowu jeste┼Ťmy razem.

We wrze┼Ťniu zacz─Öli koszarowa─ç. Niemcy wybierali fachowc├│w i umie┬ş┼Ťcili ich w kilku domach, otoczonych drewnianym p┼éotem. Pilnowa┼é po┬şlicjant ukrai┼äski z Werkschutzu. Mieli og├│ln─ů kuchni─Ö, z kt├│rej dostawali zup─Ö. Do tego otrzymywali ├│semk─Ö bochenka chleba bez mas┼éa.

Werkschutz (niem.) ÔÇô policja fabryczna.

Niekt├│rzy z nich troch─Ö handlowali papierosami lub tytoniem i w ten spos├│b zdobywali jakie┼Ť pieni─ůdze. Dokupywali sobie troch─Ö ┼╝ywno┼Ťci od Polak├│w. Handel ten nazywano ÔÇ×bazarem na pryczach”.

W s─ůsiednim domu mieszka┼é dentysta Grinszpan. U niego si─Ö leczy┼é Niemiec, kierownik policji niemieckiej. Przed ka┼╝d─ů akcj─ů Niemiec zawiadamia┼é Grinszpana, ┼╝eby si─Ö schroni┼é.

W pa┼║dzierniku nast─ůpi┼éa trzecia akcja. Zacz─Ö┼éa si─Ö ona o 7 rano. Naprze┬şciw nas znajdowa┼é si─Ö budynek policji ukrai┼äskiej. St─ůd przed ka┼╝d─ů akcj─ů wychodzi┼é Niemiec na balkon i zwo┼éywa┼é ┼╗yd├│w . Gdy on si─Ö pokazywa┼é na balkonie, wiedzieli┼Ťmy ju┼╝, ┼╝e b─Ödzie akcja. Grinszpan i tym razem zosta┼é uprzedzony przez Niemca, zabra┼é nas ze sob─ů do kryj├│wki.

By┼éa to ma┼éa piw┬ş nica. Wej┼Ťcie by┼éo zatarasowane. Powietrze by┼éo tak zg─Öszczone, ┼╝e trudno by┼éo oddycha─ç. Zapa┼éka si─Ö nie zapala┼éa. Drzwi bano si─Ö otworzy─ç, by nikt nas nie zobaczy┼é. W tej akcji nie zbierano na Sammelstelle, a wprost do wa┬ş gon├│w. Wagony by┼éy obsypane wapnem, ┼╝eby ludzie sami si─Ö podusili.

Ta akcja trwa┼éa cztery dni. By┼éo to w pa┼║dzierniku 1942 roku, w listopa┬şdzie nast─ůpi┼éa czwarta akcja. Natychmiast opu┼Ťcili┼Ťmy nasze mieszkanie. Po drodze nas z┼éapano, zaprowadzono na policj─Ö. Tam by┼éo ju┼╝ ze czterdzie┼Ťci os├│b. Niemiec nas wylegitymowa┼é, kto mia┼é za┼Ťwiadczenie o pracy, tego wy┬ş puszcza┼é.

Mama i ja nie mieli┼Ťmy, dlatego nas zatrzymano. Po drodze, gdy nas prowadzono, uda┼éo mi si─Ö uciec. W dalszej drodze Polacy pomogli ┼╗y┬ş dom ucieka─ç. Kilkudziesi─Öciu Polak├│w zmiesza┼éo si─Ö z ┼╗ydami i w tym zamieszaniu uda┼éo si─Ö niekt├│rym uwolni─ç, w tej liczbie i mojej mamusi.

Gdy ja uciek┼éem, nie wiedzia┼éem, dok─ůd mam si─Ö uda─ç. Zdrada czyha┼éa zewsz─ůd. D┼éugo nie mo┼╝na si─Ö by┼éo zastanawia─ç. Niedaleko by┼éa kopalnia piasku, a obok wysypywano piasek. Chcia┼éem si─Ö ukry─ç w tym piasku. Tu mnie zauwa┼╝yli ch┼éopcy ukrai┼äscy. Za┼╝─ůdali ode mnie wykupu, w przeciwnym ra┬şzie wydadz─ů mnie Niemcom.

Nie by┼éo rady, odda┼éem m├│j nowy p┼éaszcz, z kt├│rym by┼éo mi tak trudno si─Ö rozsta─ç. Za p┼éaszczem pow─Ödrowa┼éy dwa swetry, kt├│re mia┼éem na sobie. Gdy wraca┼éem, z┼éapa┼é mnie policjant ukrai┼ä┬şski. Odprowadza┼é mnie na Sammelstelle. Przechodzili┼Ťmy ko┼éo chleb├│wki, gdzie tata pracowa┼é. Tata mnie zauwa┼╝y┼é i za ┼éap├│wk─Ö mnie zwolniono. Zosta┼éem w chleb├│wce i dopiero p├│┼║no w nocy dowiedzieli┼Ťmy si─Ö, ┼╝e i ma┬şmie uda┼éo si─Ö uciec.

Do chleb├│wki przyszed┼é Polak o nazwisku Luder. By┼é to dobry znajomy tatusia. Zabra┼é mnie razem ze wsp├│┼épracownikiem tatusia, panem Hammer┬şmanem, i ulokowa┼é nas w swojej kryj├│wce. By┼éo to miejsce, gdzie dawniej wyrabiano s├│l. T─Ö kryj├│wk─Ö wykryli ukrai┼äscy ch┼éopcy, kt├│rzy ju┼╝ raz ode mnie brali wykup. Pan Hammerman da┼é im po 100 z┼éotych od osoby i na razie si─Ö ich pozbyli┼Ťmy.

Co prawda by┼é strach pozosta─ç tu dalej, ale nie by┼éo inne┬ş go wyj┼Ťcia. Na drugi dzie┼ä pan Luder przyprowadzi┼é do nas mam─Ö. W tej kry┬şj├│wce sp─Ödzili┼Ťmy cztery dni. Jeden dzie┼ä by┼éa przerwa i znowu rozpocz─Ö┼éa si─Ö akcja, kt├│ra trwa┼éa ca┼éy miesi─ůc. T─Ö akcj─Ö przeprowadzili Niemcy z po┬ş moc─ů ordner├│w i ukrai┼äskiej policji.

Wyci─ůgali ludzi z kryj├│wek i z miesz┬şka┼ä. Zbierano tych ludzi w kinie Gra┼╝yna. Zdrowych wysy┼éano do obozu Ja┬şnowskiego. Nast─ůpi┼é cz─Ö┼Ťciowy spok├│j. Dzielnic─Ö ┼╝ydowsk─ů zmniejszono. W tym czasie tata pozna┼é Polaka, Lipi┼äskiego. Ten nas przyj─ů┼é za zap┼éat─ů do swojej kryj├│wki. Gdy┼Ťmy przyszli, by┼éy tam ju┼╝ dwie panie i dwoje dzieci w moim wieku.

By┼éa to spi┼╝arka o ma┼éym okienku wysoko w ┼Ťcianie. Sta┼éy tam dwa ┼é├│┼╝ka i male┼äka szafeczka. Spali┼Ťmy w tr├│jk─Ö na jednym ┼é├│┼╝ku. Obiad jadali┼Ťmy razem z rodzin─ů Lipi┼äskiego. G┼éodu nie odczuwali┼Ťmy. Za pieni─ůdze dostarczano nam jedzenie. Tata odwiedza┼é nas do┼Ť─ç cz─Östo. Jako pracuj─ůcy na ulicy czu┼é si─Ö pewnie.

Przed Bo┼╝ym Narodzeniem postanowi┬şli┼Ťmy pozosta─ç w dornu, bo dowiedzieli┼Ťmy si─Ö, ┼╝e w czasie ┼Ťwi─ůt nie b─Ö┬şdzie ob┼éaw. I rzeczywi┼Ťcie, odpocz─Öli┼Ťmy do 15 lutego. Tego dnia znowu wy┬şszed┼é Niemiec na ÔÇ×s┼éawny” balkon, co zapowiada┼éo nowe represje. Ta akcja pozosta┼éa dla mnie pami─Ötna.

Tym razem tata postanowi┼é, ┼╝eby ka┼╝dy z nas ucieka┼é w inn─ů stron─Ö. Tata poszed┼é do chleb├│wki, a mnie wys┼éa┼é do Lipi┼äskich. Musia┼éem przej┼Ť─ç przez most, kt├│ry by┼é wyj─ůtkowo pilnowany. Wsun─ů┼éem si─Ö mi─Ödzy ch┼éopc├│w, kt├│┬şrzy szli do szko┼éy, i jako┼Ť szcz─Ö┼Ťliwie uda┼éo mi si─Ö przedosta─ç do Lipi┼äskiego.

U niego ju┼╝ by┼éa przyszykowana kryj├│wka, pr├│cz wspomnianej ju┼╝ spi┼╝ami. Zeszli┼Ťmy do kryj├│wki. Po dw├│ch godzinach przysz┼éa mama. Po drodze i ona spotka┼éa ch┼éopc├│w, od kt├│rych musia┼éa si─Ö wykupi─ç. Odda┼éa sk├│rzane r─Öka┬şwiczki i troch─Ö pieni─Ödzy. Wieczorem przyszed┼é do nas tata. Marna i Lipi┼äscy nalegali, ┼╝eby tata z nami pozosta┼é. Tata twierdzi┼é, ┼╝e by┼é na policji, wylegitymowa┼é si─Ö jako pracuj─ůcy – jemu nic nie grozi. Tym bardziej, ┼╝e ma klucze do chleb├│wki, wi─Öc musi wr├│ci─ç.

Nast─Öpnego dnia przyszli Polacy i opowiedzieli, ┼╝e zabrano wielu ┼╗y┬şd├│w z opaskami ÔÇ×AÔÇŁ. Posiadaczem takowej by┼é m├│j tatu┼Ť. Na trzeci dzie┼ä mama posz┼éa do domu. W domu ojca nie by┼éo. W chleb├│wce pan Hammer┬şman r├│wnie┼╝ nic nie wiedzia┼é o tatusiu. Okaza┼éo si─Ö, ┼╝e tu┼╝ przed ko┼äcem akcji stoj─ůcy przy ostatnim aucie Niemiec pos┼éa┼é po tatusia i wpakowa┼é go na w├│z.

Znajomy policjant przyczepi┼é tatusiowi bia┼é─ů kartk─Ö, co by┼éo oznak─ů or┬şdner├│w, chcieli go w ten spos├│b uratowa─ç. Niestety, przyszed┼é ukrai┼äski po┬şlicjant, kt├│ry zna┼é tatusia i wiedzia┼é, ┼╝e nie jest policjantem ┼╝ydowskim, i odes┼éa┼é go razem z innymi na ┼Ťmier─ç pod ÔÇ×rze┼║ni─ůÔÇŁ.

Tam stracono wszyst┬şkich ┼╗yd├│w. By┼éa to g┼é─Öboka jama, do┼Ť─ç d┼éuga, a nad tym drewniany pomost. Wszystkim skaza┼äcom kazano si─Ö ustawi─ç nago na pomo┼Ťcie i strzelano do nich z karabinu maszynowego. By┼éy wypadki, ┼╝e niekt├│rzy tylko ranieni wpadali do tej jamy i zagrzebywano ich ┼╝ywcem. Opisa─ç mego b├│lu i b├│lu matki ÔÇô nie potrafi─Ö. Co mo┼╝e by─ç gorszego jak straci─ç, w tak bestialski spos├│b, ojca zdrowego, w kwiecie wieku (mia┼é w├│wczas 42 lata).

Po tej akcji zlikwidowano dzielnic─Ö ┼╝ydowsk─ů, wszyscy mieli p├│j┼Ť─ç do koszar. My r├│wnie┼╝ mieli┼Ťmy p├│j┼Ť─ç, ale przyszed┼é Lipi┼äski i zabra┼é nas do siebie. Ukrywali┼Ťmy si─Ö w kom├│rce. Od mieszkania gospodarza oddziela┼éa nas tylko ma┼éa ┼Ťcianka. Gdy przychodzili do niego go┼Ťcie, odczuwali┼Ťmy strach przed zdrad─ů. Byli┼Ťmy tam do kwietnia 1943 roku.

Otrzymali┼Ťmy list od ciotki z Drohobycza. Zaprasza┼éa nas do siebie. Ma┬şma d┼éugo si─Ö namy┼Ťla┼éa, czy ma ryzykowa─ç. A┼╝ w nocy 12 kwietnia ciocia przys┼éa┼éa po nas cz┼éowieka, z kt├│rym pojechali┼Ťmy. Ciocia znajdowa┼éa si─Ö w lagrze. Ludzie z tego lagru pracowali w rafinerii nafty. Tu te┼╝ by┼é ob├│z. Ob├│z by┼é pilnowany. Getto by┼éo otoczone murem.

Mama otrzyma┼éa prac─Ö w kuchni lagrowej. By┼éo nam nie┼║le. Kierownikiem lagru by┼é Niemiec, So┬şbota. Gdy dowiadywali┼Ťmy si─Ö, ┼╝e Sobota ma przyj┼Ť─ç do lagru, chowali┼Ťmy si─Ö, wszystkie dzieci i starsi – niepracuj─ůcy. Sobota znany by┼é ze swego okrucie┼ästwa. Opowiadano o nim, ┼╝e w Samborze w┼éasnor─Öcznie rozstrzeliwa┼é dzieci.

Po kilku miesi─ůcach Sobot─Ö wys┼éano na front. Nam przys┼éano Niemca o nazwisku Menzinger. By┼é o wiele lepszy od Soboty. M├│wi┼é po pol┬şsku. Upodoba┼é sobie mego kuzyna, Jakuba Tenenbauma. Nazywa┼é go Jasiem. Gdy chodzi┼é na kontrol─Ö, zabiera┼é Jasia ze sob─ů.

Po trzech miesi─ůcach naszego pobytu w tym lagrze zasz┼éo nast─Öpuj─ůce wydarzenie: przybyli gestapowcy i szupowcy. Otoczyli ca┼éy ob├│z. Kazali
opu┼Ťci─ç pokoje. Mama mnie pr─Ödko wpakowa┼éa pod ┼é├│┼╝ko. Inne matki r├│wnie┼╝ stara┼éy si─Ö gdzie┼Ť schowa─ç swoje dzieci. Gdy le┼╝a┼éem pod ┼é├│┼╝kiem, gestapowcy przyszli do naszego pokoju, szperali po szufladach, zagl─ůdali pod ┼é├│┼╝ka. Ja le┼╝a┼éem przy samej ┼Ťcianie i cudem mnie nie zauwa┼╝yli. Serce mi wali┼éo jak m┼éotem. Zabrano wtedy wszystkie matki z dzie─çmi, kt├│re wysz┼éy na apel. Pozosta┼éy te dzieci, kt├│re cieszy┼éy si─Ö szczeg├│lnymi wzgl─Ö┬şdami, jak m├│j kuzynek.

Szupowcy (z niem. Schupo) ÔÇô skr├│t od Schutzpolizei.

W czerwcu 1943 roku getto zosta┼éo zlikwidowane. O si├│dmej rano przy┬şbyli szupowcy i gestapowcy, i przyst─ůpili do akcji. Pracuj─ůcych odprawili do obozu. Moc ludzi niepracuj─ůcych zd─ů┼╝y┼éo uciec do naszego lagru. W naszym lagrze by┼éa ogromna piwnica, w kt├│rej mie┼Ťci┼éo si─Ö do 100 os├│b. Ludzie sobie urz─ůdzili tu prycze, na kt├│rych spali.

Uwi─Özionych wywieziono do Bronicy, oko┼éo 15 km od Drohobycza. Tarn kazano im wykopa─ç rowy i nieszcz─Ö┼Ťliw┬şc├│w stracono. Likwidacja trwa┼éa trzy dni i potem wyszli┼Ťmy z tej piwnicy. Przez pewien czas by┼é spok├│j.

Przy obozie by┼éy dwie firmy, w kt├│rych ┼╗ydzi pracowali. Te firmy si─Ö nazywa┼éy Umschlagstelle i Treuban. Nied┼éugo po likwidacji getta zlikwi┬şdowano te firmy. W├│wczas zmniejszono nasz lagier, du┼╝o niepracuj─ůcych zabrano. Musieli┼Ťmy si─Ö przeprowadzi─ç, bo nasz dom znalaz┼é si─Ö poza tere┬şnem lagru.

Zamieszkali┼Ťmy w jednym k─ůcie pokoju. Rafineria by┼éa oddalona o 2 km od lagru. Przy rafinerii by┼é ogr├│d, w kt├│rym mama na pocz─ůtku pra┬şcowa┼éa. Razu pewnego, gdy grupa pracuj─ůcych sz┼éa do pracy, zosta┼éa otoczo┬şna przez szupowc├│w. Marna te┼╝ by┼éa w tej grupie. Cudem uda┼éo si─Ö jej uciec. Wiele os├│b zabrano wtedy do Bronicy, m.in. moj─ů ciotk─Ö.

W pa┼║dzierniku przybyli ukrai┼äscy policjanci, na czele kt├│rych sta┼é Menzinger. Z┼éapali wszystkie dzieci, kt├│re si─Ö bawi┼éy na podw├│rzu, wyci─ůga┬şli z mieszka┼ä – razem zebrano ze trzydzie┼Ťcioro ÔÇô zawie┼║li na Sammelstelle, a stamt─ůd do Bronicy. W├│wczas odkryli kryj├│wk─Ö mego wujka Weissa z ro┬şdzin─ů. Zabrano wujka, cioci─Ö, kuzyna i kuzyneczk─Ö. Wszystkich stracono.

Wtedy te┼╝ zlikwidowano ÔÇ×dach├│wczarni─Ö”, gdzie wyrabiano ceg┼éy i da┬şch├│wki. Pracowa┼éo tam kilkadziesi─ůt os├│b. Kobiety i dzieci zosta┼éy wy┬ş wiezione do Bronicy, a zdrowi m─Ö┼╝czy┼║ni do pracy. Z tej plac├│wki pozosta┼é przy ┼╝yciu wujek i kuzyn, a reszta rodziny zgin─Ö┼éa. W tym czasie Niemcy przyprowadzali po 30, 40, 50 Polak├│w, rozstawiali ich na rynku i rozstrzeli┬ş wali. Auto zabiera┼éo trupy.

W listopadzie og┼éosili nowe rozporz─ůdzenie. Przed p├│j┼Ťciem do pracy mia┼é Weintraub, blokowy lagru, ustawi─ç wszystkich czw├│rkami na podw├│┬şrzu, do apelu. (…) Po kilku dniach zebrano wszystkich. Zwykle ludzie lagru
czekali, a┼╝ przyjd─ů ludzie z obozu i pod komend─ů Werkschutzu razem szli do pracy. Tego dnia grupa naszego lagru czeka┼éa na ludzi z obozu przez kilka godzin.

Wreszcie nadesz┼éa wiadomo┼Ť─ç, ┼╝e w obozie jest ob┼éawa. Wtedy lu┬şdzie naszego lagru zacz─Öli ucieka─ç. Ja mia┼éem przygotowan─ů kryj├│wk─Ö. Schowa┼éem si─Ö razem z jednym trzyletnim ch┼éopczykiem. Mama zawiado┬şmi┼éa znajomego ordnera, ┼╝eby wiedzia┼é w razie czego, gdzie jestem. I rzeczy┬şwi┼Ťcie: przyszli szupowcy z tym ordnerem, zagl─ůdali pod ┼é├│┼╝ka, wsz─Ödzie tylko nie do tego k─ůta, gdzie ja si─Ö znajdowa┼éem. W ten spos├│b ocala┼éem.

Co par─Ö tygodni robili ob┼éawy. Zawsze zabierano po kilka os├│b. W stycz┬şniu dowiedzieli┼Ťmy si─Ö, ┼╝e nasz lagier b─Ödzie zlikwidowany. Coraz wi─Öcej ludzi zacz─Ö┼éo ucieka─ç z obozu. W marcu 1944 roku us┼éyszeli┼Ťmy, ┼╝e Kij├│w zosta┼é wyzwolony.

Do obozu przyszed┼é Heildobrandt, g┼é├│wny naczelnik wszystkich oko┬şlicznych lagr├│w. Zaapelowa┼é, ┼╝eby ludzie nie uciekali. Obiecywa┼é przewie┬şzienie do Jas┼éa, gdzie wszystkim b─Ödzie dobrze. On b─Ödzie dba┼é, ┼╝eby nie by┼éo zimno, ale ludzie mu nie wierzyli i ucieczki si─Ö nasili┼éy.

W ko┼äcu marca dowiedzieli┼Ťmy si─Ö, ┼╝e Sowieci s─ů bardzo blisko. Kilka┬şdziesi─ůt os├│b, przewa┼╝nie m┼éodych ch┼éopc├│w, uda┼éo si─Ö do Borys┼éawskiego lasu i tam wybudowali podziemne bunkry. P├│┼║niej przychodzili do lagru, ┼Ťci─ůgali ludzi do swoich bunkr├│w za op┼éat─ů (kilka tysi─Öcy z┼éotych).

Ja z mam─ů starali┼Ťmy si─Ö przez trzy dni zabra─ç si─Ö jakim┼Ť autem do Bo┬şrys┼éawia, a stamt─ůd dosta─ç si─Ö do jakiego┼Ť bunkra. Dopiero czwartego dnia nam├│wiono mam─Ö, ┼╝eby pojecha┼éa poci─ůgiem,jako Polka. Nie mieli┼Ťmy i tak nic do stracenia, grozi┼éo nam wywiezienie, wi─Öc postanowili┼Ťmy jecha─ç.

Bilety kupi┼éa nam jedna pani. Poci─ůg by┼é przepe┼éniony. Ulokowali┼Ťmy si─Ö na schodkach i po wielu godzinach dojechali┼Ťmy do Hubicza, przedmie┼Ťcia Borys┼éawia. Tu poci─ůg zatrzyma┼é si─Ö na d┼éu┼╝ej. By┼éo to dla nas nieszcz─Ö┼Ťcie. Niemiec zauwa┼╝y┼é matk─Ö, zawo┼éa┼é j─ů i mnie. Zrewidowa┼é. Zabra┼é dokumenty i pieni─ůdze i zaprowadzi┼é nas na ukrai┼äsk─ů policj─Ö.

Spisano protok├│┼é i zapro┬şwadzono nas do celi. Tam mam─Ö strasznie pobito. Mnie te┼╝ bito, ale nie do krwi. Nast─Öpnego dnia przyprowadzono wielu ┼╗yd├│w. Wszystkich znowu rewidowano. Zabrano cenne rzeczy i pieni─ůdze. Trzeciego dnia o 11 rano przyszed┼é zast─Öpca naczelnika policji, Pel, i powiedzia┼é, ┼╝e jeste┼Ťmy wolni. Potrzebni s─ů ludzie do pracy.

Zaprowadzono nas do koszar w Borys┼éawiu.Przez te dni nie dostali┼Ťmy nic do jedzenia. Dobrze, ┼╝e marna zabra┼éa ze sob─ů chleb i ser. To nas uratowa┼éo. Byli┼Ťmy tak wyczerpani biciem i prze┼╝y┬şciami, ┼╝e ledwo trzymali┼Ťmy si─Ö na nogach. Spodziewali┼Ťmy si─Ö codzien┬şnie, ┼╝e rano wywioz─ů nas na stracenie. By┼éo nas wszystkich ze sto os├│b.

Mieszkali┼Ťmy razem z przygodnymi znajomymi z celi. Tu przebyli┼Ťmy do 12 kwietnia. Trzynastego kwietnia zosta┼éy nasze koszary obstawione policj─ů. Uda┼éo si─Ö nam uciec do pobliskiego kana┼éu. W┼éa┼Ťciwie to by┼é ┼Ťciek z kuchni. Tam si─Ö schowali┼Ťmy. Zacz─Öli┼Ťmy si─Ö naradza─ç, jak uciec do lasu. Tej nocy by┼éa wyw├│zka z┼éapanych ludzi do P┼éaszowa. Ludzie s┼éyszeli strza┼éy, wida─ç strzelano do uciekaj─ůcych.

Droga nasza by┼éa pe┼éna przyg├│d. Noc. Nie wida─ç drogi. Wpadali┼Ťmy na krzaki, w b┼éoto, zdradza┼éy nas odg┼éosy chodak├│w, nie by┼éo rady, musieli┼Ťmy ucieka─ç dalej. Wa┼é─Ösali┼Ťmy si─Ö ca┼é─ů noc. O 4 nad ranem poczuli┼Ťmy dym. Przed nami by┼é ma┼éy bunkier. Weszli┼Ťmy do niego przez klap─Ö. By┼éa to dziura w ziemi. ┼Üciany by┼éy umocnione okr─ůglakami. Sufit te┼╝ by┼é podparty okr─ůglakami. Mie┼Ťci┼éo si─Ö tam razem 20 os├│b.

Pomieszczenie mia┼éo 6 m2. ┼Üciany mokre. Woda po prostu ┼Ťcieka┼éa na ludzi. By┼éy i prycze. Niekt├│rzy mieli troch─Ö po┼Ťcieli, ale wszystko by┼éo mokre. Mieli┼Ťmy male┼äk─ů kuchenk─Ö, ale gotowa─ç wolno by┼éo tylko noc─ů. Z zewn─ůtrz bunkier trzeba by┬ş┼éo codziennie od┼Ťnie┼╝a─ç.

Ci, kt├│rzy przed nami tu mieszkali, mieli naszyko┬şwane troch─Ö ┼╝yta, z czego si─Ö robi┼éo r├│┼╝ne potrawy. W lesie dzia┼éa┼éa tak zwa┬şna le┼Ťna komisja, czyli le┼Ťna policja. By┼éo ich z 15 os├│b. Byli uzbrojeni. Znali ka┼╝dy bunkier. Ka┼╝dy bunkier musia┼é zbiera─ç po 500 z┼é okupu. Pieni─ůdze dawano komendantowi policji Eisensteinowi. Eisenstein przekupywa┼é gesta┬şpowc├│w. Czuwa┼é tak┼╝e nad porz─ůdkiem, ┼╝eby ludzie si─Ö nie buntowali.

Kiedy przybywali ludzie z lagr├│w czy oboz├│w – policja przydziela┼éa po kilka os├│b do ka┼╝dego bunkra. Nas umieszczono w bunkrze Baktroga. Tu ┼╝yli┼Ťmy w nadzwyczajnej zgodzie. Ka┼╝dy si─Ö dzieli┼é tym, co mia┼é. W tym bunkrze mieszkali┼Ťmy 6 tygodni do ko┼äca maja 1944 roku.

Niedaleko od naszego bunkra by┼é bunkier Lubianikiera. Kiedy im zab┬şrak┼éo zapas├│w i pieni─Ödzy, Lubianikier uda┼é si─Ö do koszar, aby sprowadzi─ç jakiego┼Ť bogacza. Gdy si─Ö mia┼éo pieni─ůdze, mo┼╝na by┼éo naby─ç prowiant ÔÇô by m├│c dalej istnie─ç. Niestety, jak tylko wyszed┼é z lasu, zosta┼é schwytany przez Menzingera. Pod wp┼éywem ci─Ö┼╝kich tortur ÔÇô wskaza┼é sw├│j bunkier i s─ůsied┬şnie.

Dowiedzieli┼Ťmy si─Ö o tym, wi─Öc musieli┼Ťmy szybko nasze schronisko opu┼Ťci─ç. Skierowali┼Ťmy si─Ö do tak zwanej dzielnicy ┼╝ydowskiej w lesie (tam by┼éo najwi─Öcej bunkr├│w). Niestety nie wpuszczono nas, gdy┼╝ nie by┼éo tam miejsca.
Przesiedzieli┼Ťmy ca┼éy dzie┼ä pod go┼éym niebem. Przed wieczorem wr├│┬şcili┼Ťmy do swego bunkra, aby tam przenocowa─ç.

Dowiedzieli┼Ťmy si─Ö, ┼╝e nad ranem las ma by─ç otoczony. Przed ┼Ťwitem wyruszyli┼Ťmy drog─ů z poprzednie┬ş go dnia. Zebrali┼Ťmy si─Ö na g├│rce. W┼éa┼Ťciciele bunkr├│w tej ÔÇ×dzielnicy” bali si─Ö o w┼éasn─ů sk├│r─Ö i postanowili przyj─ů─ç tylko kobiety i dzieci. Wobec tego m─Ö┼╝czy┼║ni wybudowali prowizoryczny sza┼éas z drzew, kt├│ry chroni┼é tylko przed deszczem.

Po kilku dniach i nas wyp─Ödzono do sza┼éas├│w. By┼éo tam strasznie zimno. Deszcz pada┼é bez przerwy. By┼éo nam tak ┼║le, ┼╝e przestali┼Ťmy zachowywa─ç ostro┼╝no┼Ť─ç, rozpalali┼Ťmy ogie┼ä, ┼╝ycie nam i tak ju┼╝ si─Ö sprzyk┬şrzy┼éo. Zwracali nam ci─ůgle uwag─Ö, ┼╝eby┼Ťmy nie rozpalali ognia, gdy┼╝ Wald┬şchutz mo┼╝e nas ┼éatwo wykry─ç.

Waldschutz (niem.) ÔÇô policja le┼Ťna.

Opr├│cz tego by┼éo pe┼éno pastuch├│w i oni w┼éa┼Ťnie odkryli nasz sza┼éas. Uciekli┼Ťmy z mam─ů do znajomego bunkra, w┼éa┼Ť┬şcicielem by┼é drohobyczanin. Tam byli┼Ťmy zaledwie dwa dni. Jeden z ┼╗yd├│w mia┼é ┼╝on─Ö Aryjk─Ö, kt├│ra mu przynosi┼éa codziennie po┼╝ywienie. Drugiego dnia naszego pobytu Szaler mia┼é schadzk─Ö ze swoj─ů ┼╝on─ů we wsi Mro┼║nica. Gestapowcy go nakryli. Szaler wyda┼é nasz bunkier.

Spodziewali┼Ťmy si─Ö ob┼éawy, wi─Öc przed ┼Ťwitem pu┼Ťcili┼Ťmy si─Ö znowu w drog─Ö. Z daleka widzie┬ş li┼Ťmy ca┼éy orszak. Eisenstein, szef policji ┼╝ydowskiej, in┼╝ynier Weintraub (obecnie znajduje si─Ö we W┼éoszech) z gestapowcami. Uda┼éo nam si─Ö ich wy┬ş min─ů─ç. Uciekli┼Ťmy do innego lasu. W g─ůszczu przesiedzieli┼Ťmy kilka dni.

Odwa┼╝niejsi wr├│cili do poprzedniego miejsca naszego pobytu i tam dowie┬şdzieli si─Ö, ┼╝e prawie wszystkie bunkry zosta┼éy wykryte. Ludzi wzi─Öto do ko┬şszar. Zabrali im wszystko, co mieli.

W lesie sp─Ödzili┼Ťmy sze┼Ť─ç dni, o g┼éodzie i ch┼éodzie. Noc─ů m─Ö┼╝czy┼║ni przekradli si─Ö do dawnych bunkr├│w. Niestety, wszystkie by┼éy spalone. Postanowiono wybudowa─ç nowy bunkier. To by┼éa praca ponad si┼éy. Bez ┼éopat, bez siekier. Drzewa wycina─ç trzeba by┼éo z naj┬şwi─Öksz─ů ostro┼╝no┼Ťci─ů, bo Waldschutz czasami nas szuka┼é z pomoc─ů ps├│w po┬şlicyjnych.

Kobiety z dzie─çmi w krzakach. W czasie ulewnego deszczu zna┬ş le┼║li nas tam pastuchy. Byli┼Ťmy zmuszeni dalej ucieka─ç. Udali┼Ťmy si─Ö do bunkra znajomego, Stembacha (obecnie zamieszka┼éego w Wa┼ébrzychu). Tam przypadkowo spotkali┼Ťmy wujostwo Miler├│w z kuzynk─ů Janin─ů.

Po o┼Ťmiu dniach nasz bunkier zosta┼é prawie wyko┼äczony. Jak na z┼éo┼Ť─ç pada┼é ulewny deszcz. Byli┼Ťmy po kostki w wodzie. Mamie tak strasznie spuch┼éy nogi, ┼╝e nie mog┼éa sta─ç. Pierwsz─ů prycz─Ö zrobiono dla mamusi, ulokowano j─ů, nakryto po┼Ťciel─ů i innymi ┼éachami. By┼éo to w czerwcu. Kiedy s┼éo┼äce za┼Ťwieci┼éo, w├│wczas wszystko wynie┼Ťli┼Ťmy na dw├│r, ┼╝eby wysch┼éo. To by┼é dla nas pami─Ötny okres.

(…) Wod─Ö brali┼Ťmy z glinianki. Niezadowolenie panowa┼éo w┼Ťr├│d wszystkich. P├│┼║nym wieczorem z nara┼╝eniem ┼╝ycia m─Ö┼╝┬şczy┼║ni udawali si─Ö do wsi po ┼╝ywno┼Ť─ç. Taki stan trwa┼é sze┼Ť─ç tygodni. Do┬ş chodzi┼éy do nas s┼éuchy o zbli┼╝aj─ůcej si─Ö ofensywie Sowiet├│w. A by┼éo ju┼╝ nam bardzo ci─Ö┼╝ko w ostatnich tygodniach, ani ┼╝ywno┼Ťci, ani pieni─Ödzy, a zapas si┼é by┼é na wyczerpaniu. Wielu ludzi wraca┼éo do koszar. Chodzi┼éy s┼éuchy, ┼╝e po lasach kr─ů┼╝─ů bandy (p├│┼║niejsi banderowcy). Napadaj─ů, grabi─ů, masakruj─ů i zabijaj─ů.

Pewnego dnia wpad┼é do nas syn Sternbacha i powiedzia┼é, ┼╝e banda napad┼éa na ich bunkier. Wszystkich zabrali ze sob─ů, o┼Ťwiadczaj─ůc, ┼╝e s─ů par┬ştyzantami. On uciek┼é, bo im nie uwierzy┼é. Po chwili przybieg┼é jego ojciec i je┬şmu uda┼éo si─Ö uciec. ┼╗on─Ö i szwagierk─Ö zostawi┼é na pastw─Ö losu.

W┼Ťr├│d nas zapanowa┼éa panika. Dok─ůd ucieka─ç? Jednego z m─Ö┼╝czyzn wys┼éali┼Ťmy na zwiady. Niekt├│rzy pouciekali w nieznanym kierunku. Ja z mam─ů zostali┼Ťmy w bunkrze, nie by┼éo mowy, ┼╝eby z mam─ů dok─ůd┼Ť p├│j┼Ť─ç, by┼éa strasznie wyczerpana, spuchni─Öta, ca┼éa we wrzodach.

Siedzimy w bunkrze. Wpada szwa┬şgierka Sternbacha. W podartej koszuli, skrwawiona. Uda┼éo jej si─Ö wydrze─ç z r─ůk zb├│jeckich. Opowiedzia┼éa o okrucie┼ästwie tych bandyt├│w. Chodzi┼éa p├│┼énaga, nikt z nas nie mia┼é jej co da─ç,jakiegokolwiek okrycia, ka┼╝dy posia┬şda┼é jedno ubranie. Uda┼éo jej si─Ö po┼╝yczy─ç palto i posz┼éa do swego bunkra po odzie┼╝.

Po drodze zabra┼éa ze sob─ůj eszcze kilka os├│b, kt├│rym uda┼éo si─Ö ocale─ç w innych bunkrach. W niespe┼éna p├│┼é godziny zjawi┼éa si─Ö poprzednia banda i wszystkich w okrutny spos├│b wymordowa┼éa. Sternbach z synem przygl─ů┬ş dali si─Ö tej scenie z daleka, uciekli do Borys┼éawia. Z naszego bunkra wszyscy pouciekali. W bunkrze zostali┼Ťmy tylko ja, mama i wujostwo.

Nadchodzi┼éa Armia Czerwona. W ko┼äcu lipca przyszed┼é do nas Polak,
Stefan, z wiadomo┼Ťci─ů, ┼╝e Sowieci s─ů ju┼╝ we Lwowie. Niemcy z Borys┼éawia uciekaj─ů i zabieraj─ů ze sob─ů miejscow─ů ludno┼Ť─ç.

Z pobliskiej wsi Opaki ludzie wraz z byd┼éem i mieniem uciekli do lasu. Tu rozsiedli si─Ö w g─ůszczu i zobaczyli nasz bunkier. Dali dzieciom mleka, podkarmili chlebem. Uspo┬şkajali nas, ┼╝e nic z┼éego nam nie zrobi─ů, ┼╝e s─ů takimi uciekinierami, jak i my. Opowiadali nam, ┼╝e Sowieci s─ů ju┼╝ w Stryju, ┼╝e lada dzie┼ä przyjd─ů do nas. Zapowiedzieli, ┼╝e przyjd─ů wieczorem sobie ugotowa─ç kartofle i z nami si─Ö podziel─ů.

Jednak po ich odej┼Ťciu nie czuli┼Ťmy si─Ö bezpiecznie. Nadbiegli ja┬şcy┼Ť m┼éodzi ludzie i krzykn─Öli do nas: ,,Uciekajcie jak najszybciej st─ůd, bo w nocy przyjd─ů banderowcy i was zar┼╝n─ů”.

Nie zastanawiali┼Ťmy si─Ö d┼éugo. Poszli┼Ťmy do bunkra Engelharda. To by┼é bunkier pierwszorz─Ödnie zamaskowany. Wpadli┼Ťmy tam, bez zapytania, czy jeste┼Ťmy mile widziani. To by┼éa nasza ostatnia pr├│ba ratunku. Tutaj sp─Ödzili┼Ťmy trzy dni bez ┼Ťwie┼╝ego powietrza, bez jedzenia, bez ┼Ťwiat┼éa.

Mama cu┬şci┼éa mnie wod─ů, zdawa┼éo si─Ö jej, ┼╝e lada chwila umr─Ö. Rzeczywi┼Ťcie, czu┼éem si─Ö jak p├│┼é┼╝ywy, a w┼éa┼Ťciwie nic nie czu┼éem. By┼éem podobny do trupa.

Engelhard nie mia┼é gdzie spa─ç, wi─Öc poszed┼é do s─ůsiedniego bunkra Ringlera.
Tej nocy na ten bunkier napadli banderowcy. Kazali wszystkim wyj┼Ť─ç. Strzelali za uciekaj─ůcymi. Jedna osoba zosta┼éa zabita. Dowiedzieli┼Ťmy si─Ö, ┼╝e nim przyszli do tego bunkra, odwiedzili przedtem nasz opuszczony bunkier.

Wieczorami s┼éyszeli┼Ťmy odg┼éosy tank├│w i wystrza┼é├│w. Wujek postano┬şwi┼é p├│j┼Ť─ç do Mro┼║nicy i tam si─Ö dowiedzia┼é, ┼╝e od trzech dni Sowieci ju┼╝ s─ů w Borys┼éawiu. W po┼éudnie wr├│ci┼é i zabra┼é nas do miasta. Bali┼Ťmy si─Ö banderowc├│w, ale zb├│je si─Ö ukryli jak myszy.Ca┼éowali┼Ťmy si─Ö z rado┼Ťci.

Po kilku godzinach dostali┼Ťmy si─Ö do Mro┼║nicy. Tutaj ┼╝ycie sz┼éo normalnym trybem. Ja pow┼é├│czy┼éem nogami jak starzec. Mama bosa, os┼éabiona. Po drodze spotkali┼Ťmy ┼╗yda, kt├│ry nam powiedzia┼é, ┼╝e w dawnej gminie rejestruj─ů ┼╗yd├│w. Udali┼Ťmy si─Ö do tej gminy. Tam dopiero odczuli┼Ťmy swoj─ů nico┼Ť─ç. Dostali┼Ťmy po kawa┼éku chleba, kt├│rego od miesi─Öcy nie widzieli┼Ťmy. D┼éu┼╝┬şszy czas trwa┼éo, nim uwierzyli┼Ťmy, ┼╝e jeste┼Ťmy r├│wni innym, ┼╝e jeste┼Ťmy lud┼║mi.

do g├│ry

Strona ÔÇ×Zapis pami─ÖciÔÇŁ
Stowarzyszenia
ÔÇ×Dzieci HolocaustuÔÇŁ
w Polsce.

Zrealizowano
dzi─Öki wsparciu Fundacji
im. R├│┼╝y Luksemburg
Przedstawicielstwo
w Polsce

ul. Twarda 6
00-105 Warszawa
tel./fax +48 22 620 82 45
dzieciholocaustu.org.pl
chsurv@jewish.org.pl

Koncepcja i rozwi─ůzania
graficzne ÔÇô Jacek Ga┼é─ůzka ┬ę
ex-press.com.pl
ÔÇŹ
Realizacja
Joanna Sobolewska-Pyz,
Anna Ko┼éaci┼äska-Ga┼é─ůzka,
Jacek Ga┼é─ůzka
ÔÇŹ
Web developer
Marcin Bober
PROJEKTY POWI─äZANE
ÔÇŹ
Wystawa w drodze
ÔÇ×Moi ┼╝ydowscy rodzice,
moi polscy rodziceÔÇŁ moirodzice.org.pl
ÔÇŹ
Wystawa stała
ÔÇ×Moi ┼╝ydowscy rodzice,
moi polscy rodziceÔÇŁ
w Muzeum Walki
i M─Öcze┼Ťntwa w Treblince
treblinka-muzeum.eu
Strona ÔÇ×Zapis pami─ÖciÔÇŁ
Stowarzyszenia
ÔÇ×Dzieci HolocaustuÔÇŁ
w Polsce.
ÔÇŹ
Zrealizowano
dzi─Öki wsparciu Fundacji
im. R├│┼╝y Luksemburg
Przedstawicielstwo
w Polsce
Koncepcja i rozwi─ůzania
graficzne ÔÇô Jacek Ga┼é─ůzka ┬ę
ex-press.com.pl
ÔÇŹ
Realizacja
Joanna Sobolewska-Pyz,
Anna Ko┼éaci┼äska-Ga┼é─ůzka,
Jacek Ga┼é─ůzka
ÔÇŹ
Web developer
Marcin Bober
PROJEKTY POWI─äZANE
ÔÇŹ
Wystawa w drodze
ÔÇ×Moi ┼╝ydowscy rodzice,
moi polscy rodziceÔÇŁ moirodzice.org.pl
ÔÇŹ
Wystawa stała
ÔÇ×Moi ┼╝ydowscy rodzice,
moi polscy rodziceÔÇŁ
w Muzeum Walki
i M─Öcze┼Ťntwa w Treblince
treblinka-muzeum.eu