Sura Bursztyn, urodzona w 1929 roku

Ocalona z Treblinki

Kiedy wybuchła wojna we wrześniu 1939 r. miałam dziesięć lat. Przebywałam wraz z matką w naszym mieszkaniu w Wołominie.

W 1940 r. hitlerowcy wygnali żydowską ludność Wołomina do get­ta w Glinkach. W 1942 r. oderwana przemocą od matki przez hitlerowców zostałam włączona do transportu Żydów wywożonych do Treblinki.

Zagnano nas do wagonów bydlęcych, oddzielnie starców, kobiety, mężczyzn, młodzież i dzieci. Wagony były tak przeładowane ludźmi, że leżeli jedni na drugich. Podróż trwała z postojami około dziesięciu dni i nocy bez picia i jedzenia. Od cza­ su do czasu rzucano nam do wagonu bochen suchego chleba. Można było mieć przy sobie tylko węzełek, lecz ja nie zdążyłam nic zabrać z domu.

W Treblince wypędzono nas przed baraki i przy gę­stej strzelaninie kazano nam zdjąć ubranie, ułożyć je w stosach, oddzielnie obuwie, bieliznę i inne. Zapowiedziano nam, że idzie­my do kąpieli. W pewnym momencie jakaś grupa starszych dzieci wymknęła się i zaczęła uciekać.

Przyłączyłam się do nich prawie naga i ze zranionym od postrzału ramieniem. Biegłam przed siebie i po pewnym czasie znalazłam się w Małkini, gdzie zaopiekowała się mną jakaś kobieta i ukryła w szafie, potem w piwnicy.

Następ­nie, już pod innym nazwiskiem, wędrowałam po lasach Wyszko­wa. W końcu 1942 r. przybyłam do Zambrowa do szpitala w getcie. Kiedy hitlerowcy otoczyli szpital, znów udało mi się uciec. Ukrywałam się na cmentarzu żydowskim parę dni, po czym zmarznięta i głodna dotarłam do domu państwa Krajewskich, gdzie znalazłam serdeczną pomoc.

Z relacji pani Janiny Krajewskiej:
„… Oświadczam, ze znam osobiście [Surę Bursztyn]. W listopa­dzie 1942 r. jako dwunastoletnia wówczas dziewczynka przybyła ona do naszego domu [na wsi], skrajnie wycieńczona. Stan jej zdrowia był bardzo ciężki. Na ciele i na głowie miała liczne ropiejące rany oraz rozległe sińce, wybite zęby. Domyśliliśmy się z mężem od razu, że jest to dziecko żydowskie (…), lecz ona do tego się nie przyznawała, twierdząc (…), że poszukuje zagubionej matki.

Współczując tej nieszczęśliwej dziewczynce zatrzymaliśmy ją u siebie, choć rozumie­liśmy, jak wielkie niebezpieczeństwo nam groziło ze strony Niem­ców. Długo leczyłam i opatrywałam jej rany. W 1943 r. nasz pro­boszcz (…), nieżyjący już ksiądz Eugeniusz Grodzki, kiedy chodził po kolędzie, zainteresował się losem dziewczynki i na jej prośbę przygo­tował ją do przyjęcia wiary katolickiej. W dniu 18 czerwca 1946 r. odbył się w kościele parafialnym (…) chrzest [Sury Bursztyn], w którym uczestniczyłam jako matka chrzestna a mój mąż, nieżyjący już dzisiaj, Jakub Krajewski, był jej ojcem chrzestnym(…).”

Wspomnienie Sury Burszyn pochodzi z książki „Losy żydowskie
świadectwo żywych”, Tom II, Stowarzyszenie Żydów Kombatantów i Poszkodowanych w II Wojnie Światowej, Warszawa 1999

Poznaj inne wspomnienia

Krystyna Nowak

Filmowe wspomnienie Krystyny Nowak jest dostępne na stronie USC Shoah Foundation, kliknij żeby zobaczyć. Ja, Krystyna Nowak, z domu Marczak (poprzednie nazwisko Róża Aleksander), urodzona

Dowiedz się więcej

Ludwik Kornblit

GALERIA Mając ostatnio trochę czasu, postanowiłem zrobić porządek w starych papierach. Znalazłem tam trochę dokumentów i listów z dawnych czasów. O części z nich pamiętałem,

Dowiedz się więcej

Barbara Schmid

POLIN: Proszę się przedstawić i opowiedzieć o swoim życiu– gdzie się pani urodziła, w jakiej rodzinie pani dorastała? BARBARA SCHMID: Nazywam się Barbara Schmid, moje

Dowiedz się więcej